O piłce na wielkich stadionach i małych boiskach - Piłkarski blog Adama Lisieckiego
RSS
poniedziałek, 07 maja 2012
Za dobrzy na pierwszą ligę

fot. Marcin Oleksicki / pogon.v.pl

Po meczu z Kolejarzem Stróże ze wszystkich wypowiedzi zawodników Pogoni można wywnioskować, że to szczecinianie byli o wiele lepszą drużyną, a Kolejarz zwycięstwo zapewnił sobie tylko niesamowitym szczęściem i korzystnym układem gwiazd.

Z resztą to nie nowość, bo gdyby wierzyć piłkarzom Pogoni, to „Portowcy” lepsi byli również w meczach z Dolcanem, Ruchem Radzionków, Olimpią Grudziądz, Olimpią Elbląg i Niecieczą. Może faktycznie nasi piłkarze są tak dobrzy. Ich umiejętnościom nie przystoi, aby pokazywać je wszystkie w pierwszej lidze. Od razu Pogoń powinna grać w ekstraklasie, bo to jest ich poziom. Ba! Gdyby nie ci „kopacze” z Elbląga, to Śląsk Wrocław raczej długo mistrzostwem by się nie nacieszył.

Biedni ci piłkarze Pogoni. Zarabiają dziesięć razy więcej niż zawodnicy Kolejarza Stróże i jeszcze ktoś wymaga od nich, żeby wygrali z nimi mecz. Przecież już za sam fakt tego ile pieniędzy miesięcznie wpływa na konta powinien wystarczyć do wygranej. Przed meczem każdy powinien przynieść wydrukowany stan swojego konta i pokazać przeciwnikowi, a ten łaskawie powinien pozwolić na wygraną.

W każdym z meczów wiosennych „Portowcy” byli lepsi. To oni prowadzili grę i stwarzali sobie milion sytuacji do strzelenia gola. Tylko jakiś niesamowicie wielki pech, jakieś fatum, które ciąży im nad głowami nie pozwalało wygrać tych meczów. To przez tego niesamowitego pecha zamiast strzelać do bramki ostrzeliwane były słupki. Można to nazwach pechem, ale można też brakiem umiejętności.

Odnoszę wrażenie, że piłkarze Pogoni mogą mieć problemy ze zrozumieniem zasad gry w piłkę. W tej dyscyplinie nie zdobywa się punktów za posiadanie piłki, ładną grę i trafianie w słupki. Lepsza nie jest ta drużyna, która więcej razy podejdzie z piłką pod bramkę przeciwnika, tylko ta, która  wpakuje ją więcej razy do siatki. W meczu z Kolejarzem to nie Pogoń była lepsza, lepszy był Kolejarz, który strzelił o bramkę więcej. Tak samo lepsza była wcześniej Olimpia Elbląg, Termalica, Dolcan Ząbki czy Sandecja. To te drużyny po spotkaniach z Pogonią miały o trzy punkty więcej. To kibice, piłkarze i trenerzy tych zespołów mogli z czystym sumieniem powiedzieć „Jesteśmy lepsi od Pogoni”. Co z resztą w tej lidze już nie jest żadnym wyczynem.

Pogoń w tym roku zdobyła mniej punktów niż chociażby Olimpia Grudziądz. Jednak w Grudziądzu za wyniki nikt pretensji nie ma, bo mają piłkarzy, którzy na takim poziomie grać potrafią. Nie po to sprowadza się do Szczecina piłkarzy z Ekstraklasy, którzy mają pensje jakie mają, żeby zawodnik zarabiający dziesięć razy mniej wkręcał ich w ziemie. Od Hernaniego wymaga się trochę więcej niż od zawodnika z Grudziądza czy Stróżów. Gdybyśmy w Szczecinie chcieli mieć drużynę na poziomie tych, które z nami wygrywają, to trzeba było zatrudnić piłkarzy zarabiających nie 40 tysięcy miesięcznie, a 4 tysiące. Wynik sportowy byłby podobny, a zaoszczędzone pieniądze można by było przekazać akademii piłkarskiej, albo zbudować ośrodek treningowy.

Od tego zespołu należy wymagać zwycięstwa w  Ząbkach, Radzionkowie, Elblągu czy z Kolejarzem Stróże. Przez pech można przegrać jeden mecz. Przy drugim jest to już niewyobrażalny zbieg okoliczności. Ale jeśli piłkarz Pogoni twierdzi po każdym meczu, że gra była dobra, a w gruncie rzeczy w 9 kolejkach Pogoń zdobywa 8 punktów, to może powinien zamiast tego spuścić głowę i zastanowić się co robi źle. A nie szukać winnych wszędzie tylko nie u siebie. Prawda jest taka, że lepsi od was są chłopaki z Ząbek i Stróżów. Nie ma o czym rozmawiać, tylko zwycięstwami można to zmienić.

13:39, adam.lisiecki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 kwietnia 2012
"Teraz albo nigdy"

tabela wiosny

źródło tabeli: 90minut.pl

Przed meczem z Olimpią Elbląg można było powiedzieć: „teraz albo nigdy”, idealny mecz na przełamanie, wręcz perfekcyjny czas na to, by zapomnieć o słabym starcie rundy wiosennej i wrócić do zwycięskiej passy. Przed rundą wiosenną w kwestii awansu na myśl przychodziły te same słowa. Jeśli nie teraz to już chyba nigdy. Po przegranym meczu z ostatnią drużyną w tabeli pojawiła się lawina głosów przekonujących do zwolnienia Sasala. Czyli co? Teraz albo nigdy?

„Sasal słaby trener” – taki transparent po jednym z meczów wywiesili fani na stadionie Pogoni. Gdy przyszła seria meczów bez porażki, głosy próbujące podważyć kompetencje szkoleniowca Pogoni ucichły. Jednak okazuje się, że wystarczyło kilka słabszych meczów, bo niechęć do szkoleniowca powróciła ze zdwojoną siłą.

Wokół Sasala krąży mit, o tym , jakoby nie potrafił przygotowywać zespołów do rundy wiosennej. Jako przykład wszyscy podają prowadzoną przez niego Koronę Kielce, która w rundzie wiosennej ekstraklasy zdołała tylko raz wygrać. Sam Sasal twierdzi, że wpływ na taką postawę kielczan miały zupełnie inne czynniki. Ale z drugiej strony sam daje krytykom do ręki argument tak słabym startem Pogoni w tej rundzie. Ciągłe powtarzane słowa, o tym, że fizycznie jest dobrze, bo nie tracimy bramek w końcówkach, nikogo nie przekonają. Tutaj argumentem mogą być tylko wyniki.

W Szczecinie trzeci rok z rzędu oczekuje się wyniku „na teraz”. Skutkiem czego po trzech porażkach pojawia się sporo głosów według których, aby ratować sezon, jak najszybciej trzeba zmienić trenera. Nie chcę decydować, czy takie podejście jest słuszne. Wydaje mi się jednak, że jeśli zmieniać trenera, to „teraz albo nigdy”. Teraz ewentualny nowy szkoleniowiec miałby trochę czasu do końca sezonu, aby jakoś wpłynąć na drużynę. Jest szansa na tzw. efekt nowej miotły, który mógłby potrwać do końca sezonu. Potem, gdy zaczną się mecze co trzy dni, może być za późno na jakiekolwiek zmiany. Ale z drugiej strony trener Sasal jeszcze niczego nie przegrał. Wyniki co prawda są fatalne, a w tabeli uwzględniającej mecze w tym roku Pogoń zajmuje ostanie miejsce, ale w tabeli ogólniej „Portowcy” mają tyle samo punktów co lider. Pamiętając o końcówce rundy jesiennej tego sezonu, to trener powinien dostać szansę na odbudowę formy. Jeśli tego nie zrobi, to kolejny sezon będzie stracony, ale czy ewentualny jego następca dałby radę awansować? Jak widać, w tej kwestii jest zbyt dużo pytań, a za mało odpowiedzi.

Zmiana trenera niesie zawsze za sobą duże ryzyko. Warto  w tym momencie przypomnieć sytuację jaka spotkała Macieja Skorżę  w sezonie 2009/10. Był on wtedy trenerem Wisły. Początek rundy rewanżowej miał podobnie nieudany, jak teraz Marcin Sasal. W trzech pierwszych meczach Wisła zdobyła ledwie punkt. Trener został zwolniony, pomimo tego, że prowadzona przez niego drużyna ciągle była na pierwszy miejscu w tabeli. Jego następcą został Henryk Kasperczak i przegrał – wydawać się mogło pewne już – mistrzostwo Polski. Ten przykład pokazuje, że zmiana trenera nie zawsze przynosi pożądany efekt. Jako kontrargument można podać przykład Piotra Mandrysza z Pogoni, który został na stanowisku, pomimo słabego początku rundy, a Pogoń awans wtedy przegrała. Co by było, gdyby zawczasu przyszedł inny fachowiec na jego miejsce? Nie wiadomo.

Pogoń nie gra dobrze, nie wiadomo gdzie leży problem. Czy jest to owo mityczne przygotowanie fizyczne, czy może problem jest w głowach zawodników? Albo zupełnie gdzie indziej. Pewne jest to, że drużyna potrzebuje czegoś, co spowoduje, że zacznie grac lepiej i skuteczniej. Czy taką zmianą będzie zmiana trenera? Czy może Marcin Sasal podoła wyciągnięciu zespołu z dołka? Czas pokaże. Decyzję jednak trzeba podjąć teraz. Jeśli jest jakaś koncepcja nowego trenera, to czekać z nią nie można – teraz albo nigdy. Jeśli jednak trener zostanie na swoim stanowisku i przegra awans, to przegra również swoją karierę. Bo kto będzie chciał zatrudnić trenera, który mając najlepszy personalnie zespół w lidze, nie potrafił wywalczyć awansu?

--------------------------------

Zapraszam również do oddania głosu w sondzie na stronie pogon.v.pl

Tekst można przeczytać również na weszło.com

15:01, adam.lisiecki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 kwietnia 2012
Wszystkie odcienie szarości

sasal

Jesienią 2010 roku, razem z blisko pół tysiącem innych fanów, na stadionie im. Floriana Krygiera przeżyłem jeden z najgorszych meczów Pogoni w ostatnich latach. Wtedy to broniąca się przed spadkiem Nieciecza upokorzyła „naszpikowaną gwiazdami” Pogoń. W ostatni weekend niecieczanie ponownie wygrali w Szczecinie, jednak podobnego upokorzenia nie czuję.

Pewnie większość kibiców pamięta jeszcze Leo Beenhakkera – selekcjonera reprezentacji Polski. Ten człowiek pomimo wielu swoich wad, bardzo trafnie określił naszą narodową cechę słowami: „W tym kraju, jednego dnia jesteś Bogiem, a drugiego kawałkiem gówna”. Wiadomo, że Szczecin jest miastem polskim i mentalność ludzi jest taka sama jak w innych regionach kraju. A widać to idealnie czytając komentarze i opinie zwykłych kibiców „na gorąco” po meczu.

W poprzednim tygodniu napisałem, że nie można mylić pozytywnej atmosfery z bezgranicznym zaufaniem. Chyba zbyt wiele osób wzięło to sobie do serca ponieważ z pozytywnej atmosfery nie zostało już chyba nic, a zaufanie zmieniło się w nieufność.

Sam nie uważam, że wszystko jest cacy, i będę ostatnim, który napisze, że jest dobrze, gdy będzie źle. Ale umiar byłby wskazany. Ponieważ czytając zdecydowaną większość komentarzy po meczu można dojść do wniosku, że drużyna jest tym drugim obok Boga w powiedzeniu Holenderskiego szkoleniowca. Zawodnicy nie nadają się do kopania piłki, a bardziej do kopania dołów. A trener? Tu, to nawet nie ma co dyskutować, niech rezygnuje. Problem w tym, że podczas przerwy zimowej na każdego, kto próbował powątpiewać w sens transferów i przygotowań spadały gromy. A klasycznym przykładem kontrargumentu na próbę zastanowienia się czy dany transfer jest dobry, było stwierdzenie: „Niektórym, to nawet Messi by nie pasował” Messiego w drużynie nie ma i pewnie nie będzie, dlatego trzeba patrzeć realnie na to co mamy.

Jest takie powiedzenie, że „z faktami się nie dyskutuje”, więc spójrzmy na fakty. Pogoń ciągle jest na pierwszym miejscu w tabeli. Ciągle również, szczecinianie są największym faworytem do awansu. Faktem niekoniecznie można nazwać to, że Pogoń ma najsilniejszy skład w lidze, ale ciężko znaleźć sensowne argumenty próbujące to obalić. Z drugiej strony - faktycznie - „Portowcy” przegrali dwa mecze z rzędu. A z dobrej przewagi w tabeli zrobiła się tylko symboliczna. Jednak trzeba pamiętać, że pierwsze trzy mecze w tym roku podopieczni Marcina Sasala grali z solidnymi zespołami. Kolejnym faktem również jest to, że najbliższy terminarz jest dla Pogoni bardzo korzystny. W samym kwietniu „Portowców” czekają mecze z kolejno: Olimpią Elbląg, Olimpią Grudziądz, Ruchem Radzionków, Flotą Świnoujście i Dolcanem Ząbki. Jak widać może być łatwiej. A co będzie, gdy w dwóch najbliższych meczach Pogoń zdobędzie 6 punktów? Piłkarze będą lepsi, a trener będzie genialnym strategiem?

A wracając do samego meczu z Termaliką, to już na chłodno można stwierdzić, że – oczywiście – przez długie fragmenty meczu Pogoń grała tak, że „bolały zęby”. Ale były też momenty, w których gra mogła się podobać. Tego jednak nikt nie widział.

Wszyscy gramy to tej samej bramki i wszystkim zależy, żeby piłka jak najczęściej tam wpadała. Zamiast bezmyślnego krytykowania bądź chwalenia – w zależności od postawy w ostatnim meczu - warto dostrzec więcej. Nie tylko biel lub czerń, ale też wszystkie odcienie szarości. Bez tego ciężko będzie o w miarę obiektywne podejście.

17:46, adam.lisiecki
Link Komentarze (1) »
środa, 28 marca 2012
WOW Muamba żyje!

muamba

fot. telegraph.co.uk

Wszyscy chyba już zdążyli przywyknąć do tego, że media - nie tylko sportowe - w większości próbują zrobić sensację z wszystkiego. Ostatnio natrafiłem na portalu sport.pl na pewien tytuł, który mnie zaciekawił i kliknąłem. W sumie ten wpis nie do końca będzie o tym, nawet mało związany będzie z piłką.

Owy tytuł brzmiał: „56 dni aresztu za rasistowskie uwagi o Muambie”. Sprawę Muamby znam, myślę sobie więc, że jakiś idiota musiał naprawdę przegiąć, skoro poszedł do więzienia na prawie dwa miesiące. Klikam i zaczynam czytać: „Liam Stacey, 21-letni student z Walii, został skazany na 56 dni aresztu za wpis na Twitterze o charakterze rasistowskim na temat piłkarza Boltonu Wanderers Fabrice'a Muamby.”  O, Twitter, czyli 140 znaków. Teraz już jestem jednocześnie ciekaw tego co napisał, ale równie pewien, że skoro zmieścił to w 140 znakach to musiało być mocne  i skandaliczne. Końcówka lidu spowodowała wręcz rozsadzenie mojej ciekawości: „Według sądu Stacey podżegał do nienawiści rasowej.Nienawiść rasowa! To chyba najgorszy zarzut.

Dalej musiałem przebrnąć przez wypowiedzi prokuratora i przypomnienie wydarzenia, przez które stało się głośno o Muambie. Dobrze, że nie została przypominana cała biografia zawodnika i wyniki z Premier League. No, ale wreszcie dotarłem. Jest zacytowany ten rasistowski wpis, który nie tyle jest rasistowski co nawet nawołuje do NIENAWIŚCI rasowej, a brzmi on: „WOW Muamba nie żyje”

Zaraz, zaraz. Przeczytałem go kilka razy i oprócz tego, że napisał on tam nieprawdę, bo Muamba żyje i ma się coraz lepiej, to nie widzę nic rasistowskiego w tym wpisie. Może tylko to „WOW” nie było na miejscu. Ale rasizm? Nienawiść rasowa?! Albo stało się coś co zmieniło definicje słowa „rasizm”, albo ono jest strasznie przez media nadużywane. W tym wpisie nie został nawet wspomniany kolor skóry tego piłkarza. Gdyby był to piłkarz białej rasy, to też byłby rasizm?

Teraz zaczynam bać się o siebie. Sam posiadam konto na Twitterze i skoro takie wpisy jak ten przytoczony wyżej mogą być uznane za nawołujące do nienawiści rasowej, to na pewno w którymś z moich ponad 4000 wpisów na tym portalu sam nawołuje do nienawiści na tle rasowym, religijnym, etnicznym, czy kulturowym. Tylko jeszcze o tym nie wiem.

Nie widzę w tym wpisie niczego rasistowskiego. Być może był on nie na miejscu – nie mi to oceniać. Ale jedyny zarzut, który można mu postawić to napisanie nieprawdy, a za to, o ile wiem nie idzie się do więzienia. Gdyby tak było to opustoszały by ulice, a sądy nie nadążały by z wydawaniem wyroków. W Internecie pisze wielu debili, ale nie można mylić idiotyzmu z rasizmem. Bycie idiotą nie równa się z byciem rasistą, ani odwrotnie.

P.S. Doczytałem, że ten student zamieścił więcej wpisów, w których pisał odważniej. Ale to nie zmienia faktu, że według sport.pl jeden krótki wpis nie związany z kolorem skóry nawołuje do nienawiści rasowej.

12:15, adam.lisiecki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
stat4u Stadion Dla Szczecina